niedziela, 18 lutego 2018

Rakolekcje

Rodzinne rekolekcje trwają.
Po roku od tamtego,
los przynosi nam kolejne.
Przerzuty do mózgu....
Wiemy od wczoraj.
Od kolejnej niepozornej soboty,
która miażdży się pod ciężarem niepozornego telefonu.
Lęki Młodszej zaczytuję Świerszczykiem.....
Starszej podsuwam Kosmos...
Z Mamą oswajam poczucie pokory wobec....


piątek, 26 stycznia 2018

Są...


Są w życiu rzeczy ważne, ważniejsze i najważniejsze.
Są miejsca kochane, kochańsze i najukochańsze.
Są ludzie istotni, istotniejsi i najistotniejsi.
A potem jest koniec.
Na malutkim cmentarzyku, którego kapliczkę
od dzieciństwa widziałam przez sztachety naszego płotu.
Pod czarną kreską mieszanego lasu.
W zapachu zaoranej ziemi.
W brzózkach lekko kołyszących się na wietrze.
W trąbce, co gra Barkę.
W kartce z pożegnaniem, którą Ksiądz wrzuca do dołu.
W herbacianej róży, która odpada z wieńca,
a którą Starsza w ostatnim momencie wrzuca pod metalową płytę.
W "Nie było miejsca dla Ciebie" wyśpiewanym bez drgnięcia głosu.
W słońcu, które na ten dzień wyszło, żeby poświecić ostatni raz
nad nierumianą już buzią.
W wiaterku, co tak delikatnie poruszał Ci Twoje siwiusieńkie włoski,
które przyczesywałaś schludnie nad ranem,
bo tym jak dłońmi obtokiwałaś swoją uśmiechniętą buzię.
Babciu najukochańsza, najpogodniejsza na świecie,
moja Ty Babciu...

środa, 24 stycznia 2018

h-moll

Zaśpiewam jutro Babci
na wyjście z Kościoła
"Nie było miejsca dla Ciebie'.
Poprosiła mnie o to moja Mama.
To kolędą jej i mojego dzieciństwa.
Najulubieńsza.
Melancholijna.
Zatroskana.
Wypróbowałam już wszystkie tonacje,
ale w  każdej na refrenie rośnie mi w gardle gula.
Wybrałam h-moll...

niedziela, 21 stycznia 2018

Tak po prostu

Tak po prostu.
Wzięła i umarła.
W Dzień Babci.
Babcia.
Moja.
Zjadła rosół.
I usnęła.
...

....

....

Młodsza wieczorem podeszła do mnie.
Mamuś, ja nie wiedziałam, że ze śmiercią to jest tak hop siup i się umiera...

niedziela, 7 stycznia 2018

Szkoda....

Metafora terapeutyczna to takie subtelne pouczenie.
Nic odkrywczego w zasadzie.
Bajka, baśń, legenda, obraz, utwór muzyczny.
Istnieją, współistnieją z nami od zawsze.
A jednak.....
Zdecydowanie bardziej wolimy poradniki.
Syntetyczne, zebrane w logiczną całość.
Z gwarancją efektywnego działania.
Mnie poradniki trochę przerażają.
Od razu stawiają przed nami wymagania, oczekiwania.
Metafora jest delikatna.
Mogę popatrzeć, posłuchać i nic z tym nie zrobić.
Po jakimś czasie obudzi we mnie refleksję, albo i nie.
Trochę jak znak drogowy.
Symboliczny, skrótowy, łatwy do rozkodowania.
Bez zbędnych opisów, statystyk, dowodów naukowych,
że tu i tu zgodnie z obliczeniami inżynierów drogowych
należy zwolnić, bo statystyki mówią to i tamto...
Widzę stop i zatrzymuję się.
Następnym razem w tym samym miejscu zahamuję już bardziej automatycznie.
A za jakiś czas podświadomie się nie rozpędzę na kilkaset metrów przed,
nawet gdy znaku jeszcze nie widać.
Z metaforą jest tak samo.
Posłucham jak bajki, dziecięcego opowiadania.
Potem porównam bez zobowiązań ze swoim życiem.
Potem przeniosę na to moje życie albo daną emocję, albo dane działanie, czy reakcję....

Najwięcj metafor, jak to cudownie ujął Onufrowicz w piosence Badacha 'Wracam do siebie',
''plącze mi się w głowie, z drugiej strony powiek''
kiedy wybiegam.
Celowo nie zagłuszam myśli głośnymi bitami.
Biegnę w podmiejskiej nibyciszy.

I dzisiaj tak mi wpadło...
Że z nami i naszym przeżywaniem życia
jest trochę tak jak z puzzlami.
Życie to takie misterne kawałeczki.
Efekt końcowy jest imponujący.
Feeria barw, faktur, półcienie, światło. Wszystko.
Ale gdy układasz, zdarza się, że trafi Ci się po prostu czarny kawałek.
I koniec kropka. Dno oceanu i tyle.
Czerń.
Lub niebo.
Fragment niebieski.
Niebieski.
Tylko tyle i aż tyle.
I ten czarny tak leży i czeka.
Czasem nawet Cię denerwuje,
bo gdyby miał chociaż smugę, to czymś by się wyróżniał, gdzieś by pasował.
A tu nic.
Ale pod koniec okazuje się, że to właśnie jego w tym wszystkim brakowało
i idealnie on i tylko on pasuje do całej układanki.

W życiu też tak mamy.
Zwykłe, czarne lub niebieskie dni.
Bez cienia zmiany. Nudne.
Pozornie bezużytecznie.
Bezwartościowe.
Statyczne. Mało interesujące.
Ciche.
Ale one właśnie są tak samo istotne.

Szkoda, że często dociera to do nas pod koniec układania....