czwartek, 30 stycznia 2014

Złapać chwilę


Właściwie to nie wiem po co, komu i o czym.
Ale mam ochotę, a to już wystarczy,
żeby wcisnąć przycisk 'nowy post'
i zacząć pisać.
Popijam zieloną herbatę.
Palcami u stóp muskam po gorącym grzejniku.
Odliczam minuty.
Zaraz jadę po dziewczyny.
Ale zanim pojadę, zanim wyjdę,
zanim założę mało zgrabne czarne kozaki
i nietrafioną białą puchówkę,
to chcę trochę ogarnąć to,
co nam się przydarza...
Jest tak, że dużo w naszym życiu ostatnio ludzi.
Na kawie, przy herbacie,
w piątkowy wieczór,
przez telefon,
na mieście, przez weekend,
podczas biegania,
w mailach...
A ludzie to ich historie,
ich dolegliwości, ich plany,
ich zdrady, ich depresje
i ich euforie...
Czasem budzę się w nocy
i głaszczę policzek Młodszej
i patrzę na ciemne niebo
i dziękuję za to, co mam...
To czego, nie mam, nie jest
dla mnie zupełnie istotne...

niedziela, 26 stycznia 2014

Tymczasem...



Dopijam kawę.
Zagryzam maślanym ciasteczkiem według przepisu teściowej.
Zaraz wbiegnę w piętnaście stopni na minusie.
15 kilometrów...
W dobrym towarzystwie i w pięknej scenerii.
Odkrywam nieznane zaułki rodzinnego miasta.
Kontempluję, rozmawiam, wymieniam się przepisami.
A tymczasem czekamy na dzieci.
To był cichy, acz pracowity tydzień.
Kolejny raz sprawdziliśmy się jako para.
Że dobrze nam samym we dwoje.
Przy kartach, winie i rozmowach o tym,
jak, co, gdzie i z kim podjąć rozmowy,
żeby wyjść na zawodową prostą.
Bo znowu chwilowo stoimy na zakręcie.
Ale te zakręty w pewnym sensie to my sami sobie tworzymy,
nie godząc się na wyzysk, brak czasu na cokolwiek innego
i notoryczny stres wynikający z kompletnej niekoerenji
kolejnego (sic!) włoskiego pracodawcy...

sobota, 18 stycznia 2014

Archivio

Psssssssssssssss....
Cicho....
Nie powiem nic nikomu....
Nowe idzie...
Może.....


Przeglądam archiwum, a w zasadzie archivio...
Styczeń 2013.
Ależ on był inny, a jednak bardzo mój.
Mocno kulinarny i bardzo samotny.
I cieszę się, że nadal tu jestem.
O wiele mnie mniej, ale gdy kiedyś podaruję
tego bloga córkom to mam wrażenie, że będzie to dla nich niesamowita kopalnia
wiedzy o ich własnej matce...

piątek, 17 stycznia 2014

Ludzie...

Życie wypełnili ludzie.
Dawni.
Nowi.
A ludzie to emocje.
A emocje to tlen dla duszy.
Nawet takie, które wprowadzają dłonie
położone na ostatnim akordzie molowym
w stan prawie epileptyczny.
Bo jak się nie trząść,
kiedy człowieka
żegna się słowami Grechuty -
w imieniu i na prośbę jego żony...
Żony, która prawie dokładnie 8 lat temu,
w styczniowy lodowaty poranek
na moim ślubie czytała z ambony
radosny miłosny hymn, w tonacji durowej...

czwartek, 16 stycznia 2014

Pilnie....

może ktoś, gdzieś, coś....
pilnie poszukujemy dobrego, sprawdzonego reuamtologa dziecięcego....
chodzi o rzs...
miejsce nie gra roli!
...

środa, 8 stycznia 2014

Pożycie

To, co nas umacnia najbardziej,
to nie wspólne zjeżdżanie z górki na pazurki po życiowej ślizgawce,
a wspólne wspinanie się po górach.
Amen.