wtorek, 29 grudnia 2015

Sobie....

Życzę sobie równowagi...
Umiejętności zaufania.
Poczucia wartości.
Własnej i innych.
Odbudowania stabilizacji.
Mniej kołatań.
Zdrowia.
Na ten Nowy 2016...

niedziela, 6 grudnia 2015

Bezcennie





Obudziś się w sobotni słoneczny poranek
i zejść na dół prosto na 'śniadanie księcia'....

Bezcenne....

Spędzić sobotni wieczór tylko we dwoje.
Przy antrykocie i  ziemniaczkach podpiekanych na gęsim smalcu.
Z czerwonym winem i dobrym filmem w tle.
Równie bezcenne...

sobota, 5 grudnia 2015

Piękny

'Jedz i pij, mężczyzno i kobieto'....
Jak mówią moje córy:
'a ja byłam tym dziadkiem z menażką, co nosił ciepłe obiady do szkoły',
'i byłam jeszcze tym ojcem, co codziennie rano z pobudką wchodzi do pokoju córeczek'...
i byłam jeszcze w wielu scenach...
piękny....
liryczny....
mądry....
film

środa, 2 grudnia 2015

Recap...

























Nie piszę.
Wróć.
Piszę mniej.
Tej jesieni wzięłam za rogi kilka tematów.
Kardiolog na moje wieczorne hercklekoty.
Naczyniowiec na mojego żylaka.
Usg piersi i cytologia to już niemal powakacyjna tradycja.
Usunięta niepotrzebna druga ósemka.
W kolejce czeka trzecia.
Czwartej radzą nie dotykać.
Po zmianie szkoły podstawowej
wróciły u Starszej niefajne nawyki z okresu wczesnodziecięcego.
Wylądowałyśmy u psychologa.
Ja i ona.
Zaczęłyśmy również diagnozę w poradni ped-psych.
Choć zawsze byłam przeciwko różnego rodzaju orzeczeniom,
żeby nie stygmatyzować, nie ograniczać, nie machać ręką,
tak teraz widzę, że musimy pociągnąć pewne tematy do końca.
Ryzyka dysleksji się spodziewałam.
Znam dobrze moje dziecko.
Widzę jak pracuje w szkole, bo zeszyty przeglądam codziennie,
Wiem jak pracuje w domu, bo to ja z nią jestem i ja jej pomagam.
Tematów z kategorii problemów sensorycznych też się spodziewałam,
bo już kiedyś byłam na diagnozie SI. Wtedy było ok.
To, że ma deficyty koncentracji to jakby dla mnie oczywiste,
Doszedł temat problemu z ewentualnym przetwarzaniem słuchowym.
Być może brak dominującego języka w domu w okresie kształtowania się schematów
i pierwowzorów w mózgu.
Ja jednak jestem bardzo podbudowana.
Starszej zaczęło zależeć. Zaczęło się chcieć pracować.
Lekcje odrabia chętnie.
Sterczy nad nimi do późna.
Ja sprawdzam.
Biegam po schodach tam i z powrotem, bo 'mamuś, skończyłam',
'mamuś, nie rozumiem','mamuś, śprawdź".
Młodsza cierpliwie w pokoiku kaligrafuje literki,
gra sama w szachy, albo rysuje pięciolinie....

Ja robię podchody do CAE, bo prawo się zmieniło,
i z moimi studiami, żeby uczyć angielskiego dwulatki
za przeproszeniem robiące jeszcze w majtki
i nie mówiące nawet 'mama'
muszę mieć certyfikat na poziomie minium biegłym....

.....................

tutto qua....
tylko tyle, aż tyle....