niedziela, 28 lutego 2016

Udało się

































Było zdecydowanie inaczej niż rok temu.
Nareszcie całą czwórką.
Bez żadnych niespodzianek.
Było c-u-d-o-w-n-i-e 'po naszemu'.
Z dziecięcymi śniadaniami do łóżka w wersji jogurt i pan di stelle
Z wieczornymi smażonymi łososiami
w ilości zdecydowanie ponad normę.
Z porannym moim codziennym bieganiem wzdłuż rzeki.
Cała czwórka na stoku...

Bezcenne




Wrócić do domu po prawie dwóch tygodniach ferii
i zastać
nową wycieraczkę u drzwi,
umyte wszystkie podłogi,
świeże tulipany w dzbanku,
zamontowany nareszcie dzwonek do drzwi,
wykończone otwory w ścianie i framugi,
przekopane malwy w ogródku,
uporządkowane i wyprasowane pranie,
wypraną pościel,
świeżą dostawę wiecznie kończącego się u nas
papieru toaletowego,
jabłka w koszyku,
pomidory i papryki,
zapas mleka w lodówce,
opakowanie lavazzy,
napalone w piecu.
Weszłąm do domu i prawie się popłakałam...
Miłość rodzicielska ma różne oblicza.
Tego się jednak nie spodziewałam....
Dziękuję Mamusiu.
Dziękuję Tatusiu.

sobota, 13 lutego 2016

W lutym o maju


























Trzymajcie za nas kciuki.
Wczoraj po raz pierwszy odkąd jesteśmy małżeństwem
i odkąd mamy dzieci,
tak po prostu,
usiadłam
i z wypiekami na twarzy,
po długich koleżeńskich konsultacjach,
czy z dziećmi, czy bez,
bo tylko 4 dni na wyspie,
ale to w zasadzie aż cztery dni na pięknej wyspie,
i to u przyjaciół,
i to z okazji podwójnych chrzcin i komunii,
i taka okazja może już nigdy się nie powtórzyć,
bo przecież oni w planach mają przeprowadzkę do Szwajcarii....
I tak oto stuknęłam 4 razy 'lecimy'.
No to lecimy.
W maju.
Na Jersey.
Do bliskich przyjaciół.
I nawet zdarzy nam się 10 godzinny postój w Londynie.
Może pokażemy im Big Bena...
I do tego na fali emocji kupiłam też całej rodzinie
4 bilety na Duo Cello w Wiedniu...
Kto nie zna, niech żałuje i nadrabia zaległości.
A zatem czekamy na maj.....

Konto wyzerowałam. Oszczędzanie na nowe projekty zaczynam od nowa.
Rachunki opłacone.
Lodówka pełna.
Na subkoncie ferie odłożona odpowiednia suma.
A w głowie feeria barw i mega nadprodukacja endorfin...
Trzymajcie za nas, oby się udało!

niedziela, 7 lutego 2016

Stranezze

Skończyłam 'Chustkę'.
Dziwne.
Czytałam, jakbym nigdy nie czytała z zapartym tchem bloga,
a przecież śledziłam go każdego dnia...