poniedziałek, 20 lutego 2017

Istotne

Wcale nie na fali Wisłockiej,
wcale nie dlatego, że Sadowska wygląda z każdej rozkładówki,
wcale nie dlatego, że wiosna powoli puka
w zakurzone okna werandy...
Tak po prostu.
Seks z dodatkiem miłości
dobrze czasem robi
małżeństwu.
Miłego poniedziałku.

niedziela, 19 lutego 2017

Elena

Rosyjska "Elena" na TVP Kultura.
Niedzielny mój mindfulness w odcieniach niebiesko-szarych.
Smutny film jak dla mnie o tym,
jak ani bieda, ani bogactwo
nie są gwarantem sensownego wychowania potomstwa...


Jun

'Bo ty zawsze masz czas....'
skwitowały wczoraj wieczorem Pani Profesor i jej córka
po tym, jak wpadłam do nich z Młodszą na wspólne
sobotnie oglądanie 'Piny'.

Piękny film Wima Wendersa,
piękne choreografie Piny,
piękna muzyka Jun Miyake...

sobota, 18 lutego 2017

Zmiana








































Ja wiem, że słowo zmiana nabrało ostatnio pejoratywnego wydźwięku.
U mnie zmiana wychowawcza trwa już ponad trzy tygodnie.
I jest autentyczna.
Skrzętnie ją spisuję, dokumentuję, nagrywam refleksje na dyktafonie.
Zaznaczam.
Wysnuwam wnioski.
Notuję refleksje i obserwacje.
Wyławiam słowa klucze.
Bawi mnie to bardzo, ale jednocześnie uspokaja i porządkuje.

A dziś Starsza na weekendowym biwaku.
Łapiemy oddech.
Od siebie.

wtorek, 7 lutego 2017

Grazie Maestro!






























Cinema Paradiso.
Temat Debory.
Misja.

Wyglądałam jak dziecko z japońskiej kreskówki,
które gdy płacze,
to łzy nie lecą,
tylko tryskają na boki.

Wczoraj spełniłam swoje życiowe marzenie.
Były momenty, że czułam się jak na seansie egzorcystycznym
i cała drżałam.

Potem po pierwszej w nocy
przejechałam
zjazd na Katowice.

Zawracałam.

Ze śpiącą Starszą na tylnym siedzeniu.

W środku nocy...

Warto było czekać tyle lat....




niedziela, 5 lutego 2017

Znamy się?

'Perfetti sconosciuti'
czyli tak naprawdę nic o sobie nie wiemy.
I może i dobrze.
Bo i po co?
Bardzo dobry włoski film.
Kolacja 'in tempo reale'.
Od deski do deski.
Bez muzyki w tle.
Wsłuchujesz się w każdą minę
i wypatrujesz każdego mimochodem
wypowiedzianego słowa.
Dopiero, gdy coś pęka
pojawia się nieinwazyjny fortepian.
Jak się potem okazuje
pęka tylko w nas,
bo życie toczy się dalej
jakby nigdy nic....

sobota, 4 lutego 2017

Terapia







































Kiedy zakładałam bloga,
już ponad pięć lat temu,
nie zdawałam sobie sprawy,
że tytułowe słowo 'terapia'
nabierze takiego wydźwięku.

Wtedy nie chodziło o żadne rzeczywiste choróbsko,
a o wentylowanie kumulowanych
we włoskiej rzeczywistości emocji.
Blog był wypiciem wspólnej kawy
z dalekimi wirtualnymi koleżankami.
I choć nigdy nie dążyłam
do podbijania czytalności,
a wręcz gdy widziałam, że słupki rosną,
blokowałam dostęp z obawy przed nagłym zalewem
komentarzy, troli i innych zjawisk internetowych,
były też okresy kiedy sporo się tu działo.

Prawie dwa lata temu opłakiwałam tu J.

Prawie rok temu drżałam o zdrowie Taty.

Prawie dwa miesiące temu zadrżała i moja podłoga.

A od kilku dni, od pierwszego lutego dokładnie,
tydzień po moim zabiegu,
w mojej najbliższej rodzinie
po raz pierwszy
namacalnie,
wyczuwalnie,
realnie,
dosłownie,
technicznie,
opisowo,
werbalbie
i dosadnie
pojawiło się słowo
nowotwór złośliwy piersi.
Ciocia.
Najbliższa.
Siostra Mamy.
Równolegle ze mną niemalże
czekała na biopsję.
Oszczędzę sobie szczegółów.
W środę zaczyna chemię.
Mama jest w letargu
i jak to ujęła 'nie boi się już żadnego telefonu'.
Reszta załogi trzyma się w pionie
i stara się działać.
Weszliśmy na wyższy level.
Już nie jesteśmy tacy spokojni.
Już nie jesteśmi 'czyści'.
W mojej głowie zaczęło tykać słowo 'obiążenie'.
Dzięki mojej Asi Be
w poniedziałek ciocia ma wizytę w Lublinie.

A teraz dopijam mocną kawę
i biegnę na zjazd...
 z muzykoterapii.