środa, 31 maja 2017

Spaziotempo

Czas i przestrzeń.
Dwa najbardziej deficytowe
produkty
XXI wieku.
Ja mam czas.
Dbam o przestrzeń.
Czuję, że są mi bardzo potrzebne.
Bezcenne.
Jestem szczęśliwa.

Wandale

Mamo,
wiesz,
ja tak w sumie to chciałam Ci powiedzieć,
bo wiesz,
jak mi tak puszczałaś tą muzykę klasyczną
i tak brałaś do teatru,
to ja wcześniej się krzywiłam trochę,
a teraz to ja Ci chciałam podziękować,
bo mi się to nawet podoba.
A mama, powiedz, co trzeba zrobić,
żeby nie być taką dziewczyną-wandalem,
co klnie i w ogóle.
Bo ja nie chę taka być......
___________________________________________

Pędzę szarą toyotą sedan metalic
po wiślance
i z jednej strony
coś tam mówię, jakiś truizm,
że z kim przestajesz takim się stajesz,
a z drugiej,
po skroni spływa mi kropelka potu.
Po chwili jednak dociera do mnie,
że to nie pot,
a łza...

wtorek, 30 maja 2017

Po(rannie)

Poranny brancz ze znajomymi z liceum.
Wróciłam wewnętrzie pocięta.
Siedlisko niczym z werandy.
Sielsko, anielsko...
Pozornie.
J. 8-miesięcznemu synowi
aplikuje co wieczór środki nasenne,
bo jest już zmęczona tym budzeniem co godzinę.
W. zarabia na willę pod Lozanną
i dlatego zdecydowała się
na 11-godzinną nianię
do kilkumiesięcznej O.
Ogólnie nie chcą, ale muszą,
bo kredyt.
To ja się pytam, czy trzeba tak od razu wchodzić
w to życie z grubej rury....
Mieć wszystko przed czterdziestką....
Eh.....

sobota, 27 maja 2017

Majowe roz(łąki)

Wróciła.
Ciut jakby starsza.
Ta moja Starsza.
Taka spokojna.
Roztropna.
Muśnięta bieszczadzkim słońcem.
Wyczekiwana przez całą naszą trójkę.
Prosto na wymarzoną kolację.
Rozłąka jednak bardzo relaksuje....
Obie strony....

czwartek, 25 maja 2017

Fasady

Od kilku dni mniej się szwędam, mniej bywam,
mniej zaglądam w witryny i mniej patrzę na słupy ogłoszeniowe.
Mniej rozmawiam z koleżankami.
Brak Starszej rozleniwił mnie terenowo.
Robię co prawda rewolucję meblową,
ale wszystko odbywa się w naszych kilku ścianach.
Chulam głównie po necie,
a co tam....
I takie przemyślenie mi się nasuwa,
że gdy tak spaceruję
po tym wirtualnym świecie,
męczy mnie to,
że widzę głównie fasady budynków,
że nigdzie nie wchodzę,
nigdze nie zaglądam do środka,
niczego nie zapamiętuję.
Dotykam tylko tynku,
widzę kolory wykończenia.
Nie zanurzam się w klatki schodowe,
ani w patio.
Omija mnie prawdziwe, społeczne życie.
Dobrze, że tylko przez te pięć roboczych dni...



wtorek, 23 maja 2017

Moje(j) marzenia

Dzwonię w te Bieszczady,
żeby powiedzieć Jej,
że dostała nagrodę
w konkursie "Mama ma marzenia'.

I choć wcale tak nie jest,
a może właśnie tak jest,
to rysunek ujął mnie
bardzo....



Bajka terapeutyczna moja

Moja pierwsza
i najważniejsza recenzentka.
Jej  'Mamo, to je dobre' było bezcenne...


One

Z chwilowo
jednym dzieckiem
życie jest nagle
takie spokojne,
przewidywalne.

poniedziałek, 22 maja 2017

Stan dobry

Nie wiem jak to bliżej nazwać.
Ten ogólny dobrostan.
Pomimo tych wielu złych rzeczy, które
gdzieś cały czas się panoszą.
Jestem wolna.
Decyduję o własnym życiu,
pracy, wykształceniu.
Mam czas na odespanie
podyplomówki
połączonej z nocą muzeów.
Zasypiam jak dziecko na kanapie
wsłuchana w śpiew ptaków
i jakieś dziwne
kwikanie bażanta
za miedzą.
Starsza na wycieczce
w Bieszczadach.
Młodsza w szkole.
Praca za chwilę,
ale tylko tak jak lubię.
Kilka zajęć.
Bez masówki.
Bez 'do wieczora, bo mam ciężki projekt'.
Wiem,
pracowałam na to całe dotychczasowe życie.
Ale to piękne, kochać swoje życie
i samej sobie go czasem pozazdrościć.

sobota, 20 maja 2017

Afrykańska mama

WO.
Ostatnio czytam głównie właśnie to wieczorami.
Lubię te już ciepłe, prawie letnie wieczory.
Są moje.
Ja - afrykańska mama - jestem wtedy najszczęśliwsza na świecie.
Mój cały świat skupiony na jednym poletku.
Wszyscy bezpieczni.
Lubię też popołudnia i te pospieszne obiady na naszym miniogrodzie.
Wtedy ja - afrykańska mama - mam poczucie doopiekowania, odpowiedniego dożywienia.
Poranki też lubię, kiedy po rozwiezieniu dziewczyn, ja - afrykańska mama - sprzątam pospiesznie
nasze małe obejście, ogarniam najważniejsze sprawy, przed pójściem do zaledwie
4-godzinnej, niedalekiej pracy.

Jestem taką afrykańską mamą, na miarę naszej cywilizacji.

W wywiadzie Margaret jakaśtam, zapytana o to, dlaczego z Afryki
przywozi psy i czy nie boi się, że zarzucą jej, że zamiast psów właśnie
powinna przywozić te biedne afrykańskie dzieci, mówi,
że przecież one są tam najszczęśliwsze na świecie,
bo ich afrykańskie mamy są zawsze w zasięgu wzroku,
nawet w pracy.
Ona dba o studnie i higienę.
Szczęścia tym biednym dzieciom tam nie brakuje.

Kropka.

wtorek, 9 maja 2017

Precz. Wolę mlecz.

Czasem mam ochotę na jakieś gówno.
Ale mimo wszystko
intuicyjnie
wolę to gówno przygotować sobie sama.
Musli z kefirem,
polane dopiero co zrobionym syropem
z mniszka lekarskiego
rulezzz...
Odpuszczę już sobie chyba na stałe
agawę i klon....

poniedziałek, 8 maja 2017

Hand made life

W lodówce orzeźwiający zakwas buraczany.
Hand made.
Przy kuchennym oknie, w dużym słoju
dopiero co zasypane cukrem świeże pędy sosny.
Na drewnianym blacie kilka słoiczków
syropu z mniszka lekarskiego
czeka na opisanie.
Na drewnianym stoliczku przy oknie
prężnie wygina się w kierunku słońca rzeżucha,
a obok niej w słoiczku z kamyczkami na dnie
kolendra z zeszłorocznych, skrupulatnie zbieranych ziaren.
Bazylia się trochę wstydzi.
W pokoju 'do ćwiczeń' sześćdziesiąt siewek pomidorków koktajlowych
zerka na mnie co rano i błagalnie prosi o spryskanie.
Na werandzie wysiany szpinak i różne rodzaje sałaty.
W białym kredensie zeszłoroczne zapasy suchego rumianku,
pietruchy, syropy z kwiatu bzu.
Owoce bzu się już pokończyły, bo piliśmy je w herbatce całą zimę,
czyli w sumie do niedawna.
Porozsadzałam też pelargonie i w tym roku
wszystkie doniczki są z moich małych roślinek.

Dobrze, że mieszkam w miasteczku na wsi....

niedziela, 7 maja 2017

Troppo

Jeśli
jedna przepastna komoda
nie wystarcza mi
na pomieszczenie
mojej, i tylko mojej bielizny,
t-shirtów i piżam,
to znaczy, że mam ich za dużo....

Jeśli w pokoju
mojej Młodszej
nie umiem dojść do ładu
z zabawkami,
to znaczy, że ma ich za dużo.

Jeśli pokój Starszej
zalany jest przyborami,
kredkami, flamastrami,
to tylko dlatego, że ma ich za dużo.

Za dużo.
Mamy wszystkiego o wiele za dużo.
Wiem to od dawna.
I dlatego bardzo rzadko cokolwiek dokupuję.

Chcę mniej.

czwartek, 4 maja 2017

We like it

Butelka czerwonego wina.
Wspólne gotowanie.
A przy gotowaniu włoskie radio.
Gadanina.
Taka zwykła.
Majowa.
Choć z niewielką ilością słońca.
Za to z dużą ilością spacerów i kultury.
I się wykluło.
Zwolnił się.
Dziś.
Praca do 30 czerwca.
Potem idzie nowe.
I nieznane.
Lubimy tak.

W drodze na basen

- Mamo, lubię teatr. Kiedy znowu pójdziemy?

środa, 3 maja 2017

T i m e

06:48
Kawa. O wiele bardziej przezroczysta niż dotąd.
Nogi na wyklinowym krześle
uniesione w górze.
3 maja.
Mamy wolne.
Będziemy dziś rozmawiać.
O kolejnej ważnej decyzji.
Czy ma się zwolnić, czy nie.
Jeśli tak, to od kiedy.
Co potem?
Rozumiem go.
Popieram.
Wiem, co to znaczy mieć kulę w gardlę.
On twierdzi, że to ziemniak,
Ja wyczuwałam swego czasu tylko jajko.
Wsiorawno.
Damy sobie znowu czas.
Nic nas nie goni.
Nie wkopaliśmy się się na szczęście w żadne kredyty.
Własnie po to, żeby nie stać się niewolnikami
i móc decydować, kiedy w tchawicy robi się wąsko...

wtorek, 2 maja 2017

Primo maggio

Jak zwykle im mniej zaplanuję,
im mniej doskonała chcę być
i im mniej tej doskonałości
wymagam od moich bliskich
tym jest nam lepiej, wydajniej
i doskonalej....

Mąż zrobił doskonałą tagliatę z kaczki.
Doskonałe było też wino,
które smakowało doskonale na upalnej werandzie.
Nawet grało nam się wspólnie w miarę doskonale.
I doskonale nam wszystkim zrobił finałowy,
wietrzny i paskudnie długi, bo prawie dwugodzinny spacer
po naszej wiejskiej okolicy.

I nawet słońce wyszło.
Kibicować.